3 minut(y) czytania (556 słów)

SubLunar – A Welcome Memory Loss

cover-net-570x570

data premiery:

  1. 06 2019


Mam ogromny problem z tym zespołem, a zwłaszcza z debiutanckim krążkiem. Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy Wasz znajomy mówi Wam „mam zespół rockowy i coś tam sobie gramy". Naturalną reakcją jest „o, super", bo spodziewasz się raczej garażowego coverowania niż... no właśnie.

Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji, a ja nie spodziewałem się „A Welcome Memory Loss".


Znałem niektóre z tych numerów jeszcze w wersji prealbumowej bądź live i zgubna to była znajomość, bo doskonale wiedziałem, czego się po krążku spodziewać. I chyba pierwszy raz w życiu moja intuicja mnie zawiodła! O jakże srogo i rozkosznie pomyliłem się przystępując do debiutanckiego albumu SubLunar jak do znanego mi dania, które nie zaskakuje, ale pieści zmysły. Szybkie trzy otrzeźwiające strzały w twarz ocuciły moją czujność. „No Tomek! Teraz trzeba się skupić".


„Debris" z mocnym gitarowym wstępem stanowi świetne wprowadzenie w klimat podkarpackiej ekipy. Mamy tu ciekawe riffy zachodzące nieraz w bardzo mroczne rejony, interstelarną... inter stylową perkusję, klimatyczne solówki, niezwykle charyzmatyczny wokal a to wszystko powkładane w przemyślaną, dojrzałą kompozycję.

To, co rzuca się w ucho od razu, to znakomita praca w studio. Co ciekawe, za miks odpowiada basista zespołu, Jacek Książek. Trafione w dychę! Nawet bym powiedział w jedenastkę! Działając na co dzień od środka, muzyk doskonale wiedział, które elementy brzmienia zespołu podkreślić, na czym oprzeć ciężar w każdym momencie numeru. To tylko potwierdza jak niezwykle przemyślana była cała strategia nagrywania i miksowania. A najlepsze potwierdzenie przychodzi choćby z drugim na liście „Invisible", gdzie energetyczny, marszowy środek utworu to daje pierwszeństwo w odbiorze wokalowi, to znów przenosi ciężar na toczące się równolegle z nim gitary.


Nie tylko kształt poszczególnych pozycji, ale też ich układ na setliście pomaga w skutecznym przyjęciu „A Welcome...". Pierwsze dwie kompozycje wciągają Cię w świat SubLunar, a następujące po sobie „The Longest Minute", „Square One" i „Grains of Sand" sprawiają, że czujesz się w nim jak w hipnozie. Nie chcesz nigdzie się ruszać. Nie wiesz ile czasu minęło odkąd tu wszedłeś, nieważkość ogarnia Cię i trwa tak aż do energetycznych momentów „Paperstrips", kiedy zdajesz sobie sprawę, że pędzisz na złamanie karku przez wszechświat, razem z całą planetą, i tak dalej w rytmie „43%".


Tytułowy „A Welcome Memory Loss" ma chyba najmocniejszy ładunek emocjonalny ze wszystkich otworów na płycie. Ze swoim zmiennym natężeniem instrumentów, delikatnym echem wyśpiewywanych słów i powtórzeniami wyrasta na zdecydowanego faworyta jeśli idzie o numer, który zostaje ze słuchaczem na dłużej.


No i kończący, monumentalny „Suspension od Disbelief", który jakoś układa mi się w stylistyczną klamrę razem z „Debris". Mocne riffy przechodzą w zagadkowe gitarowe wzory utkane perkusyjnymi wariacjami. Dopełnia się pewien koncept sygnowany nazwą SubLunar. Nazwą, którą z pewnością trzeba zapamiętać, bo to zespół, który debiutuje w ten sposób, ogromnie rozbudza apetyty.


Każde kolejne przesłuchanie tego krążka i każde słowo wypowiedziane na jego sposób pomaga mi poniekąd uporać się z tym moim problemem z „A Welcome Memory Loss". Z trudnością przypasowania grupy moich znajomych do tak dobrego, niezwykle dojrzałego debiutu. Do tak wizjonerskiego ułożenia dźwięków, tak profesjonalnego wydobycia ich na etapie miksu i do tak nieoczywistej charyzmy Łukasza Dumary na wokalu. Panowie, ogromne gratulacje! 



...

SubLunar - A Welcome Memory Loss [Full Album] - YouTube

SubLunar - A Welcome Memory Loss release date: 17.06.2019 1. Debris (0:00) 2. Invisible (6:26) 3. The Longest Minute (12:25) 4. Square One (13:34) 5. Grains ...
Pierwsze miejsce Líheň 2019 dla zespołu czesko-nig...
 

Komentarze (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Skomentuj

  1. Posting comment as a guest.
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację